KRÓL POWRÓCIŁ

2020-10-14

KRÓL POWRÓCIŁ

PRACA, PRACA I JESZCZE RAZ PRACA NAD SOBĄ I SETKI GODZIN SPĘDZONYCH NAD UGNIATANIEM WŁASNEGO CHARAKTERU. DYSTANS JEST DLA MNIE JEDNĄ Z NAJWAŻNIEJSZYCH FORM PROGRESU, SPOGLĄDANIE W GŁĄB SIEBIE I ANALIZA. KOTWICA, ODNIESIENIE DO SPRAWY I KOLEJNY KROK NA PRZÓD, LUB PÓŁ KROKU W TYŁ WRAZ Z POKORĄ I PRZEMYŚLENIAMI. TO WSZYSTKO W STOSUNKU DO SAMEGO SIEBIE PO TO, ABY BYĆ LEPSZYM W TYM CO ROBIĘ. PO TO, ABY MÓC ZA CHWILĘ ROBIĆ TO, CO INNI ROBIĄ DOBRZE. TO WSZYSTKO PO TO, ŻEBY CZERPAĆ, UCZYĆ SIĘ I KREOWAĆ SAMEGO SIEBIE NA POCZET WŁASNYCH POTRZEB.

25 lipca 2017 roku jako reprezentant i ambasador marki Muscle Power i przy uprzejmości firmy Iron Horse zostało mi powierzone przeprowadzenie ekskluzywnego wywiadu z jednym z najlepszych Polskich wojowników MMA. Całego splendoru sprawie dodawał fakt wyjścia Michała z aresztu po 9-ciu miesiącach zatrzymania. Co więcej, nobilitacją dla mnie samego był fakt niezmiernie istotny, czyli możność wykonania wywiadu jako pierwszemu z redaktorów, którzy mogli w ogóle porozmawiać z Michałem.

Tym samym chciałbym wspomnieć o zaufaniu i możliwościach, które otrzymałem od Muscle Power. Możliwości te pozwoliły mi zainwestować w siebie, popchnąć w stronę setek godzin pracy nad samym sobą, o czym we wstępie. Żadna praca nie wykona się sama, a już na pewno nie ta, która jest najmniej widoczna.

Michała poznałem na FIWE 2016, gdzie udało mi się przeprowadzić z nim wywiad i poznać go na tyle, na ile było to możliwe. Sportowcy mają wiele wspólnych mianowników, mają po prostu charakter… Materli charakteru nie można było na pewno odmówić, o czym przekonałem się po ostatniej wizycie.

Materiał miał być kręcony 25 lipca pod podanym adresem w Szczecinie. Tak też się stało.

W podróż wyruszyłem zaraz po pracy o 20-stej 24 lipca, rozplanowanie taktyczne pozwoliło mi dojechać do hotelu nieopodal Szczecina nocą 25 lipca.

Nie ma nic ważniejszego od regeneracji. Nauczony doświadczeniem zawsze szukam możliwości zainwestowania w łóżko i nawet parogodzinny sen, aby przed samym wywiadem i rozmową mięć ogarniętą głowę i świeże spojrzenie. Tak też stało się tym razem.

Wyjazd z hotelu po 9, aby bez pośpiechu dotrzeć na miejsce.

Godzina 11-sta była godziną umówioną wspólnie z Michałem. O tej też godzinie punktualnie zjawiłem się na miejscu.

BERSERKERS TEAM SZCZECIN! POŚREDNIK SZPITALA. POCZEKALNIA DLA CIERPIĄCYCH. KLUB Z DUSZĄ. ŚCIANY KLUBU NIEJEDNO SŁYSZAŁY, A MATY NIE JEDNO ODCZUŁY. FABRYKA SPORTOWCÓW, ŻELAZNYCH CHARAKTERÓW. JESTEM PEWIEN, ŻE GDYBY REGULARNIE NIE WYCIERANO MAT TRENINGOWYCH, TO PO HAŚLE „POTRZEBNA KREW”, MOŻNA BY BYŁO BEZ WAHANIA UDAĆ SIĘ DO TEGO KLUBU PO POTRZEBNE OSOCZE.

Michał w raz z partnerem treningowym odbywali jeszcze trening. Trening to czas dla sportowca jedyny. To chwile tak ważne, jak spędzone chwile z własnym dzieckiem. Każdy, kto trenuje zawodowo wie, co oznacza dla niego trening. Ja wiem doskonale dlatego, usiadłem w końcu sali niczym gimnazjalista, który nie przygotował się do lekcji i za wszelką cenę nie chciał być zauważony. Chwila rozproszenia, potrafi wybić z rytmu tym bardziej podczas treningu, który jak dało się zauważyć, pożerał Materlę lub Materla chciał pożreć trening - walka toczyła się od środka.

Po niedługim czasie Michał dostrzegł mnie na końcu sali, w krótkiej przerwie między seriami ćwiczeń podszedł, aby się przywitać i poinformować o końcówce treningu, co miało zwiastować nadchodzący wywiad.

W takich chwilach zawsze jest to dla mnie sygnał o podstawowym ogarnięciu. Poinformowanie mojego operatora kamery, który musi zdążyć sprawnie przygotować sprzęt, mikrofony i inne potrzebne do pracy przedmioty. Ja sam miele powtórnie w głowie pytania, które mam uprzednio przygotowane, lecz nie na blachę. Cenię w sobie swoją swobodę, na którą już mogę sobie pozwolić, z uwagi na doświadczenie i nagrane materiały. Trzon pytania musi być zachowany, lecz cała reszta może być elastyczna, zachowując swoją poprawność językową.

Na ziemi, na macie, w przepoconej koszulce. Tak. Tak jest dobrze, naturalnie. Siadamy w wyznaczonym miejscu, wcześniej zamieniając parę luźnych słów. Warto pamiętać, że wywiad przeprowadzony był w pierwszym tygodniu po wyjściu z aresztu Michała. Szanowałem mocno czas i otwartość Michała. To ja korzystałem z jego uprzejmości i gościny. Trzeba się dostosować i korzystać z możliwości.

To co powiedziane zostało nagrane i można to zobaczyć TUTAJ.

Lecz to co w mojej głowie, to już inna bajka.

Rozmowa z Michałem była dla mnie jak rozmowa ze starszym bratem. Zresztą też Michałem

MATERLA WYDAWAŁ SIĘ BYĆ BARDZO OTWARTY, NORMALNY, SZCZERY. NIE USŁYSZAŁEM W JEGO GŁOSIE WYRAFINOWANIA, PYCHY CZY WZNIOSŁOŚCI W STOSUNKU DO TEGO, ŻE SIEDZI TU I TERAZ, A JESZCZE TYDZIEŃ TEMU BYŁ W ARESZCIE. SPOKOJNY I OPANOWANY - TO CHYBA NAJLEPSZE SŁOWA, KTÓRE MOGŁYBY GO OPISAĆ. CO WAŻNE, A O CZYM NIE MOŻECIE WIEDZIEĆ, WYWIAD NIE BYŁ POCIĘTY. TO, CO MICHAŁ MÓWIŁ, BYŁO POWIEDZIANE RAZ I BEZ PRZEKRĘCANIA, BEZ JĄKANIA CZY ZMIANY TREŚCI.

Ktoś mi kiedyś powiedział: „Jeżeli chcesz sprawdzić, czy ktoś kłamie, pytaj go co jakiś czas o jedno i to samo. Jeżeli mówi prawdę, to zawsze będzie zeznawał tak samo, jeżeli kłamie, to historia będzie miał różne odnogi”. To już pozostawiam prywatnej ocenie.

W mojej roli dziennikarza było wzniecenie delikatnego pożaru. W tym wypadku, nie mogło nic lepiej zapłonąć jak aspekt Policji i wdarcia się do mieszkania Materli, wraz z użyciem granatów hukowych - do mieszkania w którym znajdowały się dzieci i żona Michała.

Wiercenie tego aspektu i podsycanie na niewiele się zdało, ten człowiek wie, czym są emocje i w 100% nad nimi panuje. Inteligentne tłumaczenia i argumenty. Zero nienawiści, tylko suche fakty. Mogłem się tego spodziewać po kimś takim. Ktoś, kto walczy o pasy mistrzowskie nie może być mistrzem tylko w klatce.

Wywiad przebiegał bardzo sprawnie. Lekko i zgodnie z zamysłem. Materla to dobry rozmówca. Po zakończonych nagraniach polecano nam zostać i zaczekać na Michała.

Na dworze czekała na nas cholerna ulewa, która jak później się okazało prowadziła nas strugami deszczu aż do samej Częstochowy. Przed samym wyjazdem Michał zaproponował jeszcze wizytę w zaprzyjaźnionych lokalu w celu luźnej rozmowy, posilenia się i zakończeniu w sposób kulturalny moich odwiedzin u Niego. Tak też się stało.

Nie jestem sądem, aby osądzać. Nie jestem stroną, aby się wypowiadać, lecz po tym doświadczeniu, po tej rozmowie, starałem sobie uświadomić - co jeśli żyjemy w kraju, w którym każdy z nas może zostać pomówiony i zamknięty z dnia na dzień do aresztu na 9 miesięcy, później z niego wypuszczony, a koniec końców z werdyktem uniewinniającym odprawiony z kwitkiem? Z kwitkiem, na którym zapisana została burza, która mogła zniszczyć życie, rodzinę, która niejednokrotnie wśród słabych charakterów zbiera żniwo udanych samobójstw. Kto jest odpowiedzialny? Bo na pewno ktoś musi być.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies.Korzystając nadal z niniejszej strony, w tym klikając lub zamykając ten banner, zgadzają się Państwo na wykorzystanie technologii reklamowych i analitycznych (w tym plików „cookie”) na niniejszej stronie i innych stronach współpracujących z naszymi partnerami. Pamiętaj: Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgadzam się
pixel